Polowanie z ptakami łowczymi to jedno z najpiękniejszych łowów. To mieszanka emocji człowieka, psa i ptaka. Rodzaj polowania „pod pierzem” zależy od gatunku ptaka: sokoły polują z czatów, czyli są puszczane w chwili, gdy pies wystawia zwierzynę. Wtedy ptak unosi się na właściwą wysokość –  wysokość skutecznego ataku – i czeka na ofiarę. W odpowiednim momencie atakuje, ale nie każda zwierzyna staje się jego łupem. Jastrzębie polują tradycyjnie, z rękawicy, czyli są puszczane za każdą uchodzącą zwierzyną, bez względu na to czy pies ja wystawi czy nie. Jeśli ptaki te chcielibyśmy porównać do sportowców, to jastrząb byłby sprinterem, a sokół długodystansowcem. Na powodzenie w łowach składa się wiele czynników: dużo zależy od pogody, wiatru i ukształtowania terenu, odległości od kryjówek oraz kunsztu łowieckiego ptaka i myśliwego… Nie każdy ptak jest mistrzem w swoim fachu, nie każdy też zasługuje na miano ćwika, czyli zaprawionego w łowach ptaka, ale każdy jest nieprzeciętną ptasią osobowością.
Trudno określić datę powstania sokolnictwa. Zakłada się że w Polsce zostało przejęte od Tatarów. Polska szlachta uprawiała je już w X i XI wieku. Bolesław Chrobry sprowadził do kraju wielu zagranicznych „ptaszników” . Za panowania Piastów najsłynniejsze sokolarnie znajdowały się w Niepołomicach, Łowiczu, Miechowie i Płocku. Za Jagiellonów sokolnictwo stało się bardziej popularne i prawo do polowania zyskał także stan rycerski. Sokolnicy początkowo byli tylko sługami, z czasem jednak stali się urzędnikami państwowymi i zdobyli znacznie wyższą pozycję społeczną niż myśliwi.
Stefan Batory założył „szkoły sokołów”, do których sprowadził również sokolników z zagranicy. Za dobrego sokoła król Batory płacił sumę równą pary dobrych koni lub trzech tucznych wołów, w tamtych czasach to był nie byle jaki majątek. W XVI wieku w polowaniach na czaple brały udział także kobiety ze stanu szlacheckiego.
XVIII i XIX wiek to stopniowy upadek sokolnictwa w Polsce. Dzieje się tak na skutek coraz częstszego używania broni palnej. W okresie rozbiorów sokolnictwo było tępione jako przyczółek polskości. Sokolnictwo odrodziło się na początku lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Grupa myśliwych, uczniów i pracowników Technikum Leśnego w Tucholi, pod przewodnictwem Czesława Sielickiego, oraz pracowników Stacji Badawczej PZŁ w Czempiniu kierowanych przez profesora Zygmunta Pielowskiego, utworzyła sekcję przy PZŁ „Gniazdo Sokolników”, które obecnie liczy około 100 członków i działa aktywnie. Dzięki sokolnikom-hodowcą rozpoczęto reintrodukcję sokoła wędrownego, której efekty możemy obserwować w naturze.
Sokolnicy zajmują się edukacją przyrodniczą, ochroną ptaków drapieżnych i kultywowaniem tradycji, jaką jest układanie ptaków łowczych. W rękach sokolników są obecnie jastrzębie gołębiarze, sokoły wędrowne, pustułki, rarogi stepowe i górskie, orły przednie, oraz sowy. Sprowadzone są także ptaki z zagranicznych hodowli, u nas nie występujące w naturze, a popularne w światowym sokolnictwie, na przykład myszołowie – z angielskiego Harris Hawk.
Ptaki drapieżne muszą być specjalnie ułożone, w sezonie łowieckim mogą polować, lub latać tylko dla treningu. Latanie polega na puszczaniu ptaka luzem. Po skończonym treningu wraca on do nas po jedzenie. Układanie poszczególnych gatunków różni się od siebie dość znacznie i zależne jest od naturalnych skłonności danego gatunku i umiejętności sokolnika. W sokolarni oprócz codziennych czynności, jak : karmienie, zmiana wody do kąpieli i bieżącej kontroli stanu zdrowotnego naszych podopiecznych, musimy poświęcić wiele czasu na utrzymanie czystości. Jak wiadomo ptaki w sokolarni są od nas w pełni zależne, a braki w wiedzy opiekuna mogą im bardzo zaszkodzić. Ponieważ nie jest to łatwa sztuka, adept na sokolnika musi być myśliwym zrzeszonym w PZŁ, odbyć kurs, staż kandydacki i zdać egzamin państwowy.
Edukacja obejmuje prelekcję na temat ptasich drapieżców, ich gatunków, postępowania ze znalezionymi rannymi ptakami oraz przybliżenie ich funkcji w przyrodzie. Ptaki drapieżne to nie tylko bezwzględne szkodniki, ale także ważny element ekosystemu i dlatego uświadamiamy młodzieży, i nie tylko jej, że bez skrzydlatych drapieżników populacje zarówno ptactwa, jak i drobnych ssaków uległyby znacznemu osłabieniu, więc należy chronić ptaki drapieżne, szczególnie na terenach rolniczych.

Julitta Bocianowska